JOF05 :: 16 :: Festiwalowe Kawagoe

Około pół godziny jazdy pociągiem od centralnej części Tokio, leży historyczne miasteczko Kawagoe. Jego sławna historia sięga epoki Edo, gdy zwano je Małym Edo, czyli Małym Tokio, gdyż tak się kiedyś nazywała dzisiejsza stolica Japonii. W epoce Edo Kawagoe było ważnym dla stolicy miastem ze względów strategicznych, stąd jego podobieństwo pod względem architektonicznym i kulturowym do stolicy Japonii z tamtego okresu. Dzisiaj jedną z największych atrakcji Kawagoe jest jego główna ulica zabudowana klasycznymi budynkami magazynowymi Kurazukuri i stąd też nazwa całej ulicy z której nawet pousuwano okablowanie, aby jak najbardziej upodobniła się do epoki w której powstawała. Ma to swój wyjątkowy klimat, dlatego właśnie zarówno Japończycy, jak i turyści, przyjeżdżają tutaj, aby - robiąc zakupy w klasycznych sklepikach - doświadczyć nostalgicznej atmosfery z przeszłości. Oczywiście o atrakcjach Kawagoe można mówić dłużej i na pewno to jeszcze uczynimy przy następnej okazji, gdyż postanowiliśmy sobie, że tu wrócimy. Dlaczego? Ano dlatego, że przyjechaliśmy do Kawagoe przy okazji festiwalu, który odbywa się w tym mieście w październiku każdego roku. Festiwalowy kolorowy zgiełk tak nas pochłonął, że zabrakło nam energii i czasu, aby dokładnie spenetrować całe miasto, postanowiliśmy więc uczynić to, gdy z Kawagoe znikną festiwalowe tłumy. W tym odcinku zobaczymy nie tylko (choć głównie) festiwal, ale również zajrzymy w kilka innych miejsc w Kawagoe, między innymi pokażemy Wam sławne 540 statuetek Rakan, wśród których - jak głosi legenda - podobno każdy może odnaleźć własną twarz. A zatem, oglądajcie uważnie.










JOF05 :: 15 :: Bujanie turystów

Trzęsienia ziemi w Japonii to rozległy temat i w zasadzie w tym filmie ledwie się o niego otarłem. A zainspirowały mnie do tego pęknięcia na ścianie mojego tokijskiego lokum, które w pewnym momencie zwróciły moją uwagę. Wtedy też przypomniałem sobie, jak wiele osób z którymi rozmawiam na temat Japonii, a które myślą o podróży do tego kraju po raz pierwszy, obawia się czyhających tam naturalnych kataklizmów. W tym oczywiście, przede wszystkim - trzęsień ziemi. Wynika to głównie z tego, że współczesne media żyją nie tyle z przekazywania informacji, co z nakręcania sensacji, stąd każde trzęsienie ziemi w Japonii podczas którego zawali się choćby jeden drewniany domek, rozdmuchiwane jest do granic absurdu. I stąd też prosta droga przeciętnego amatora-globtrotera do strachu przed tymże zjawiskiem. Z moich długoletnich doświadczeń podróżnika wynika jednak bardzo prosta rzecz: generalnie nie ma się czym przejmować. Musielibyście bowiem mieć wyjątkowego pecha, aby trafić w centrum wielkiego trzęsienia ziemi, które mogłoby realnie Wam zagrozić. O wiele bardziej powinniście się obawiać np. udławieniem sushi (uspokajam: jedzenie sushi nie jest niebezpieczne). Nawet historyczne już trzęsienie z 2011 roku nie byłoby takie straszne, gdyby nie zgrało się z tsunami oraz zalaniem elektrowni atomowej. Tokio, przez które wtedy przeszło setki wstrząsów wtórnych i to niejednokrotnie naprawdę solidnych, właściwie nie ucierpiało, jeśli nie liczyć bałaganu na półkach sklepowych, potłuczonego szkła i okresowych problemów z dostawą elektryczności. Światowe media oczywiście kreowały swoją wersję wydarzeń nadając ze stolicy Japonii i szukając obiektywami swoich kamer paniki i wszelkiej destrukcji. Mimo, że nie udało im się tego wszystkiego znaleźć, nie przeszkadzało to w kreowaniu klimatu armagedonu, gdy tymczasem prawdziwe ofiary tonęły w falach tsunami na północy kraju. Tokio było wtedy spokojne i funkcjonowało jak zwykle. Wiem co mówię, gdyż byłem tam wtedy, a swoje wrażenia na gorąco opisałem w tym oto tekście: Japonia po katastrofie 2011: medialna bzdura.

Ten filmik powstał pod wpływem impulsu i chociaż porusza dla niektórych dosyć stresujący temat, to jest w całości bardzo odprężający i mam nadzieję, że chociaż troszkę uspokoi wszystkich tych, którzy zamierzają wybrać się do Japonii po raz pierwszy i zamiast cieszyć się z tego doświadczenia, przejmują się sensacyjnymi doniesieniami mass mediów. Oczywiście, zawsze należy zachować podstawową ostrożność, ale nie można pozwolić, aby bezpodstawny strach zdominował tak fantastyczne doświadczenie jakim jest podróżowanie po Japonii. Powtarzałem to wielokrotnie i powtórzę to raz jeszcze: Japonia to najbezpieczniejszy kraj na świecie.

A tak swoją drogą, tzw. trzęsienia ziemi bardziej kojarzą mi się z bujaniem niż trzęsieniem. ;)







JOF05 :: 14 :: Akiba

Akihabara, nazywana przez wielu w skrócie Akiba, to jedna z najpopularniejszych tokijskich dzielnic i absolutny numer jeden, jeśli chodzi o japońską popkulturę: mangę, anime, elektroniczną rozrywkę. Akihabara jest też największym japońskim marketem elektrycznym i elektronicznym. To specyficzne, hałaśliwe, kolorowe miejsce, wypełniają najnowsze nowinki techniczne oraz nieskończona liczba fanowskich gadżetów, rozrzuconych po setkach sklepów poukrywanych w fantastycznym labiryncie uliczek. Tak Moi Drodzy, to właśnie tutaj narodził się otakizm. Jeśli jesteście miłośnikami japońskiej popkultury i wybieracie się do Tokio, odwiedzenie Akihabary to rzecz absolutnie obowiązkowa!


W Akihabarze byliśmy z naszymi kamerami wielokrotnie, starając się przybliżyć Wam to bajecznie kolorowe, przepełnione technologią i popkulturą miejsce. Tym razem proponujemy szybką filmową przebieżkę po wybranych miejscowych zjawiskach i trendach - coś w sam raz na dobry początek przygody z Akibą. A zatem, witajcie w fanowskim raju: oto Akihabara!



WIĘCEJ AKIHABARY?!


Jeśli zainteresowała Cię Akihabara i chcesz zobaczyć więcej filmów na ten temat, być może zainteresują Cię nasze wcześniejsze filmiki zrealizowane w tym miejscu:

JOF01 :: 07 :: Akihabara
JOF02 :: 07 :: Fan w Tokyo!
JOF02 :: short 04-05 :: Nocna Akiba
JOF04 :: 26 :: Wasabi w Akibie
JOF04 :: 28 :: Przerwa na papierosa w Akibie
JOF04 :: 36 :: Szalona Akihabara!


JOF05 :: 13 :: Tokyo Skytree

Tokyo Skytree: nowy symbol stolicy Japonii.
Długo nam zajęło ukończenie tej "globtroterskiej misji", najpierw bowiem czekaliśmy na zakończenie budowy gigantycznej wieży, a potem porwało nas w zupełnie inne rejony Japonii. Ostatecznie jednak doczekaliśmy się wielkiego finału, wjechaliśmy na górę i... oto efekt. Materiał do naszego filmiku poświęconego Tokyo Skytree nagrywany był od roku 2009 do 2015. A co udało nam się zarejestrować? - sami zobaczcie!

Tokyo Skytree to nie tylko wieża widokowa, ale cały kompleks restauracyjno-handlowy, a także wieża nadawcza, gdyż wobec pnącego się w górę miasta, Tokyo Tower nie jest już wystarczająco wysoka, aby fale radiowe i telewizyjne mogły dotrzeć do każdego zakątka metropolii.

Z tak wielkiej wysokości największa metropolia na świecie wygląda niczym miniatura miasta.
Wielkie monitory dotykowe umieszczone przy oknach, pozwalają na szybką identyfikację wybranych miejsc.
Maskotka Tokyo Skytree.
Ci z Was, którzy oglądają naszą filmową serię, dobrze wiedzą, że bywaliśmy już z kamerą JOF na różnych tokijskich puntach widokowych: zarówno na szczytach budynków, jak i na sławnej Tokyo Tower. Nie jest to zatem pierwszy nasz film tego typu, a zważywszy na fakt, że Tokyo Skytree jest (na dzień dzisiejszy) najwyższą tego typu budowlą na świecie, pokusiliśmy się o pewne podsumowanie. A zatem: jeśli wybieracie się do Tokio i planujecie wjechanie na jeden z punktów widokowych z których można podziwiać tę największą metropolię świata, ten film może Wam się przydać. Miłego oglądania!


Jeśli podobał Ci się ten film, być może polubisz również i te:
JOF03 :: 15 :: Tokio z wieżą w tle
JOF02 :: 17 :: Tokio z dachu
JOF02 :: 03 :: Tokyo Orange View
JOF01 :: 02 :: Tokyo Tower

JOF05 :: 12 :: Harajuku dla babć

W samym Tokio znajduje się mnóstwo najróżniejszych ulic handlowych, odkrytych i zadaszonych, małych i dużych, uniwersalnych i ukierunkowanych na konkretną grupę klientów - jest naprawdę w czym wybierać. Takie pasaże moim zdaniem są o wiele fajniejsze, niż wszelkiego rodzaju domy handlowe - oba rodzaje miejsc odwiedzaliśmy nieraz w naszej serii. Oto kolejne, naprawdę warte uwagi: ulica handlowa Jizo-dori w tokijskiej dzielnicy Sugamo. Na pierwszy rzut oka niczym szczególnym się nie różni od podobnych tego typu miejsc w Tokio, ale wystarczy wmieszać się w tłum tej 800-metrowej uliczki handlowej, aby poczuć pewien specyficzny powiew przeszłości. Jest to bowiem miejsce ukierunkowane na potrzeby ludzi starszych i czasami nawet zwie się je żartobliwie "Harajuku dla babć".

Jizo-dori, czyli "ulica Jizo", jest jednocześnie zwykła i niezwykła. Zwykła, bo w Tokio odwiedziłem wiele miejsc takich jak to - emanujących "duchem minionych lat" - to jeden z elementów charakterystycznych tej metropolii. Poza tym, jak wspominam w filmie, ten handlowy deptak ma w sobie coś z "uniwersalnego kiczu" - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - jest swojski, przyjazny, naturalny, sympatyczny. Z jakiejkolwiek części świata byśmy nie przybyli, poczujemy się tutaj po prostu - dobrze. A niezwykła, bo dzięki starszym ludziom, którzy tu dominują, stykamy się z wciąż żywą historią, która tutaj znalazła dla siebie spokojną oazę. Objawia się to we wszystkim, co jest tu oferowane: kuchni, garderobie, przedmiotach codziennego użytku, usługach. Wszyscy starsi ludzie, których tu spotkaliśmy, byli spokojni, uśmiechnięci i życzliwi. Jeśli będziecie w pobliżu, zajrzyjcie do dzielnicy Sugamo na Jizo-dori, a na pewno spędzicie tu miłe chwile.






JOF05 :: 11 :: Głupia TV i jeansy 24 godziny na dobę

W tokijskiej dzielnicy Ikebukuro gościliśmy już niejednokrotnie. Zahaczamy o nią raz jeszcze, bo jakimś dziwnym trafem, gdy tu jesteśmy, zawsze znajdzie się smaczna przekąska dla obiektywów naszych kamer. Tym razem napatoczyliśmy się na ekipę telewizyjną, realizującą najprawdopodobniej jakiś niezbyt wyszukany program rozrywkowy. A tak zupełnie przy okazji, wstąpiliśmy na chwilkę do sklepu z jeansami (i nie tylko - chodzi tu bardziej o pewien styl). Mówiąc w skrócie, jak zwykle było sympatycznie.

Niniejsza impresja filmowa jest w pewnym stopniu luźną kontynuacją jednego z naszych filmów z poprzedniej serii (o czym tu wspominamy), więc jeśli spodoba Wam się to, co tu ujrzycie, również zachęcam do jego obejrzenia.


Naszą przechadzkę po Ikebukuro zaczynamy od krótkiej przerwy przy charakterystycznym i lubianym skrzyżowaniu w tej dzielnicy (jest tam bardzo wygodny klomb, na którym można sobie przysiąść, co właśnie uczyniliśmy), podczas której omawiamy plan dnia (komentarze, które słyszycie w tle to właśnie część tej rozmowy). Jak zwykle, działo się wiele, a to, co tu ujrzycie, to tylko kilka migawek z całego bogatego wydarzenia. Mam jednak nadzieję, że już tak niewielka dawka wystarczy, abyście poczuli klimat tego - bardzo fajnego - miejsca. Miłego oglądania.