JOF05 :: 20 :: Festiwal Oeshiki w Ota

I tak oto trafiliśmy na kolejny japoński festiwal (matsuri), tym razem do miejscowości Ota. Festiwal nazywa się Oeshiki i jest organizowany od ponad 700 lat pod patronatem świątyni Ikegami Honmonji. Ciekawostką jest to, że owe matsuri odbywa się w wielu miejscach w Japonii, ale to właśnie to w Ota jest uważane za najbardziej prestiżowe, gdyż to w tej świątyni zmarł święty Nichiren, a cała impreza odbywa się właśnie ku jego czci. Tyle teorii, bo w praktyce nie ma to większego znaczenia, gdyż nie jest to święto religijne w naszym tego słowa rozumieniu, lecz doskonała okazja, aby poskakać, powalić w bębny i zajadać się mnóstwem pyszności (wszechobecny w Japonii alkohol pominę milczeniem). Jeden z japońskich uczestników tego festiwalu stwierdził, że ten typ matsuri jest esencjonalnie japoński, bo koncentruje się na tych trzech elementach: tańcu, bębnach i jedzeniu. I tak właśnie było.



Pochód barwnych tancerzy podczas festiwalu Oeshiki zaczyna się na stacji kolejowej (stąd zobaczycie najwięcej ujęć na naszym filmie), kończy pod wspomnianą świątynią (tam również dotrzemy) i ma długość dwóch kilometrów. Udział w zabawie biorą mieszkańcy w praktycznie każdym wieku (co również ujrzycie na filmie), od przedszkolaków, do - jak to ładnie określają Japończycy - weteranów życia. Każda grupa biorąca udział w pochodzie ma własne stroje i w taki czy inny sposób - czy to tańcem, entuzjazmem, choreografią, czy też wyjątkowo okazałym wystrojem - próbuje zabłysnąć przed widzami i daje z siebie wszystko, czyli typowo po japońsku - "ganbaruje". To pokojowe współzawodnictwo nadaje tej imprezie fantastycznej dynamiki. Choć trzeba mieć sporo energii, aby dotrwać do końca, nawet jako widz.




No i oczywiście wspomniane już - jedzenie. Setki stoisk z tym, co Japończycy lubią najbardziej podjadać na takich imprezach. Każdy tu znajdzie coś dla siebie. Jest tu tego tyle, że można by wyżywić spore miasto przez co najmniej jeden dzień. Niemożliwe? Otóż - być może na zdjęciach i filmie tego nie widać - ale ten oto festiwal w tym oto niewielkim miasteczku odwiedza aż 300 tysięcy uczestników. Witajcie w japońskie rzeczywistości.

Zanim ktoś się skrzywi na widok pieczonych ośmiorniczek, czy temu podobnych specjałów, uwierzcie mi: trzeba spróbować, żeby oceniać. Japońskie jedzenie jest pyszne, choć zdarza się, że przy wzmożonej produkcji dla masowego klienta, niektórzy właściciele stoisk czasami bywają niezbyt dokładni, co zauważam w naszym filmie (patrz: takoyaki - słodkawe kuleczki z kawałkami ośmiornicy, pochłaniane przez członka naszej ekipy, Michała. Choć inna sprawa, że on jadł je pierwszy raz i jemu smakowało). Niedokładność w tym przypadku polegała na tym, że smak "ciasta naleśnikowego" z którego robione są kuleczki, był zbyt "rozwodniony", a kawałki ośmiornicy, które powinny być malusieńkie niczym pestka pomarańczy, były zbyt duże i drażniły swoim kwaśnym, marynowanym posmakiem. Nie wiem, czy Japończycy uważają coś takiego za błąd, mi w każdym razie - wytrawnemu miłośnikowi takoyaki - takie niedopatrzenie nie przypadło do gustu. Ale, dosyć marudzenia - na takoyaki przyjdzie jeszcze w naszej serii czas. Sam festiwal natomiast uważamy za udany i serdecznie Wam polecamy!


JOF05 :: 19 :: Sen o Odaibie

Nastrojowy powrót na Odaibę. Ale również impresja, mająca na celu przekazanie choćby ułamka emocji, jakie towarzyszą nam podczas każdej podróży po Japonii. Dlaczego akurat raz jeszcze Odaiba? Właściwie z jednej strony bez poważniejszej przyczyny, gdyż Tokio obfituje w nastrojowe i zapadające w pamięci miejsca. Z drugiej natomiast Odaiba wydaje się bardzo dobrym wyborem, aby pokazać stolicę Japonii, największą metropolię świata, z pewnego dystansu. Na jednym, spójnym, zapadającym w pamięci obrazie. Gdy odwiedzicie to miejsce po raz pierwszy, doświadczycie czegoś, czego zazwyczaj wtedy doświadczają wszyscy odwiedzający tę wyspę: uderzy w Was niezwykłość tego miasta-zjawiska. Tokio, senne, nierealne i jednocześnie tętniące życiem z właściwą tylko sobie niezwykłą dynamiką. Jarzące się na drugim brzegu Rainbow Bridge oraz Tokyo Tower, będą się do Was uśmiechały w towarzystwie miliona świateł i to będzie jeden z tych momentów, gdy Tokio do Was przemówi. Do nas przemawia cały czas. Zapraszamy na Odaibę, być może za chwilę Tokio przemówi i do Was.

Autorem niesamowicie klimatycznej muzyki, którą usłyszycie w tym filmie, jest Piotrek Jaczewski, bez którego dźwięków ten emocjonalny kawałek zapisu audiowizualnego nie byłby tak sugestywny. Z Piotrkiem współpracowaliśmy już przy tworzeniu kilku filmików z serii JOF i dzięki temu każdy z nich zawsze zyskiwał wyjątkowa jakość. Tak jest i tym razem. Miłego oglądania. I słuchania.



Ale, ale - Odaiba i panorama Tokio to jedno, ale podróż kolejką Yurikamome, to dodatkowe, niesamowite doznanie. Zwłaszcza, gdy wybierzecie się w tę podróż w czasie trwania zachodu słońca. My tym razem nie do końca wcelowaliśmy, jeśli chodzi o widoki podczas jazdy kolejką, ale i tak było - jak zwykle - zjawiskowo.

Tak, wiem, mówiliśmy już o tym w naszej serii niejednokrotnie, ale zawsze warto podkreślić to raz jeszcze, gdyż na Odaibę można się dostać - jeśli mówimy o transporcie lądowym - również metrem. Owszem, jest to szybka i wygodna opcja, ale w ten sposób stracicie ujmujące widoki i część uroku tego miejsca.






Na Odibę jeszcze wrócimy, gdyż kryje się tu wiele ciekawych miejsc, które zamierzamy Wam pokazać, ale to już będą zupełnie inne opowieści...

JOF05 :: 18 :: Dom pełen tradycji

Jeśli macie ochotę pokręcić się po tradycyjnej japońskiej posiadłości, oto dobra okazja. Tradycyjny japoński dom oraz towarzyszący mu (bo jakżeby inaczej!) tradycyjny japoński ogród - to ponadczasowa kombinacja, która nie przestaje zachwycać i inspirować. I wcale nie musicie w tym celu jeździć po zapomnianych przez ludzi i czas japońskich wsiach (choć to oczywiście intrygująca opcja, którą również zamierzamy zrealizować!), ale możecie doświadczyć zetknięcia z ekstremalnie tradycyjną Japonią będąc w Tokio. W samej stolicy Japonii bowiem, jak i w najbliższych okolicach, istnieje więcej tego typu atrakcji, a na pewno podczas pobytu w Tokio jedną z najszybszych do zobaczenia jest Kyu Asakura House, Dom Asakura - arcydzieło tradycyjnego piękna japońskiego domu. Bilet wstępu to koszt zaledwie 100 jenów, a to niezwykłe miejsce znajdziecie w dzielnicy Daikanyama. Warto podkreślić, że nie jest to żadna rekonstrukcja, lecz oryginalny budynek z 1919 roku, który jakimś cudem przetrwał dwa potężne kataklizmy, które zrównały stolicę Japonii z ziemią: wielkie trzęsienie ziemi z roku 1923, jak i wielkie pożary z okresu bombardowań Tokio podczas drugiej wojny światowej. Oto kawałek piękna i historii. A zatem, wszystkich tych, którzy jeszcze nie mieli okazji, a mają ochotę pospacerować po korytarzach oraz ogrodzie klasycznego japońskiego domu, zapraszamy na przechadzkę. Uwaga, przed wejściem należy ściągnąć buty!













JOF05 :: 17 :: Totoro pod wielkim drzewem

I znowu, choć tylko na chwilkę, wracamy pod wielkie tokijskie drzewo, czyli pod Tokyo Sky Tree. Tym razem jednak nie po to, by na nie wchodzić, lecz po to, aby poszukać pod nim Totora. A dokładniej rzecz ujmując, odwiedzimy jeden ze sklepów Totoro Shop. Placówek tej sieci w Tokio i okolicach znajdziemy sporo, ale ten jest wyjątkowy, nie tyle ze względu na swe rozmiary, gdyż te są standardowe, co ze względu na wyjątkową oprawę wizualną. No, a do tego symboliczna lokalizacja pod największym "drzewem" na świecie również pobudza wyobraźnię. Jeśli będziecie w pobliżu i jesteście miłośnikami filmów ze Studia Ghibli, odwiedziny tego miejsca naprawdę nie będą stratą czasu.

W drugiej części filmu zajrzymy do jednego ze sklepów fanowskich mieszczących się w tokijskiej dzielnicy Ueno. Tam również znajdziemy stoisko Totoro Shop, ale oprócz tego masę innych fanowskich gadżetów. Nie sposób je wszystkie pokazać, więc ograniczyliśmy się do szalonego rajdu z kamerką labiryntem pełnym kolorowych drobiazgów. Tokio to istny raj dla maniaków japońskiej popkultury i mamy nadzieję, że ten krótki optymistyczny filmik odda chociaż niewielką część tego radosnego fanowskiego klimatu, jaki panuje w tego typu miejscach. Miłego oglądania!







JOF05 :: 16 :: Festiwalowe Kawagoe

Około pół godziny jazdy pociągiem od centralnej części Tokio, leży historyczne miasteczko Kawagoe. Jego sławna historia sięga epoki Edo, gdy zwano je Małym Edo, czyli Małym Tokio, gdyż tak się kiedyś nazywała dzisiejsza stolica Japonii. W epoce Edo Kawagoe było ważnym dla stolicy miastem ze względów strategicznych, stąd jego podobieństwo pod względem architektonicznym i kulturowym do stolicy Japonii z tamtego okresu. Dzisiaj jedną z największych atrakcji Kawagoe jest jego główna ulica zabudowana klasycznymi budynkami magazynowymi Kurazukuri i stąd też nazwa całej ulicy z której nawet pousuwano okablowanie, aby jak najbardziej upodobniła się do epoki w której powstawała. Ma to swój wyjątkowy klimat, dlatego właśnie zarówno Japończycy, jak i turyści, przyjeżdżają tutaj, aby - robiąc zakupy w klasycznych sklepikach - doświadczyć nostalgicznej atmosfery z przeszłości. Oczywiście o atrakcjach Kawagoe można mówić dłużej i na pewno to jeszcze uczynimy przy następnej okazji, gdyż postanowiliśmy sobie, że tu wrócimy. Dlaczego? Ano dlatego, że przyjechaliśmy do Kawagoe przy okazji festiwalu, który odbywa się w tym mieście w październiku każdego roku. Festiwalowy kolorowy zgiełk tak nas pochłonął, że zabrakło nam energii i czasu, aby dokładnie spenetrować całe miasto, postanowiliśmy więc uczynić to, gdy z Kawagoe znikną festiwalowe tłumy. W tym odcinku zobaczymy nie tylko (choć głównie) festiwal, ale również zajrzymy w kilka innych miejsc w Kawagoe, między innymi pokażemy Wam sławne 540 statuetek Rakan, wśród których - jak głosi legenda - podobno każdy może odnaleźć własną twarz. A zatem, oglądajcie uważnie.










JOF05 :: 15 :: Bujanie turystów

Trzęsienia ziemi w Japonii to rozległy temat i w zasadzie w tym filmie ledwie się o niego otarłem. A zainspirowały mnie do tego pęknięcia na ścianie mojego tokijskiego lokum, które w pewnym momencie zwróciły moją uwagę. Wtedy też przypomniałem sobie, jak wiele osób z którymi rozmawiam na temat Japonii, a które myślą o podróży do tego kraju po raz pierwszy, obawia się czyhających tam naturalnych kataklizmów. W tym oczywiście, przede wszystkim - trzęsień ziemi. Wynika to głównie z tego, że współczesne media żyją nie tyle z przekazywania informacji, co z nakręcania sensacji, stąd każde trzęsienie ziemi w Japonii podczas którego zawali się choćby jeden drewniany domek, rozdmuchiwane jest do granic absurdu. I stąd też prosta droga przeciętnego amatora-globtrotera do strachu przed tymże zjawiskiem. Z moich długoletnich doświadczeń podróżnika wynika jednak bardzo prosta rzecz: generalnie nie ma się czym przejmować. Musielibyście bowiem mieć wyjątkowego pecha, aby trafić w centrum wielkiego trzęsienia ziemi, które mogłoby realnie Wam zagrozić. O wiele bardziej powinniście się obawiać np. udławieniem sushi (uspokajam: jedzenie sushi nie jest niebezpieczne). Nawet historyczne już trzęsienie z 2011 roku nie byłoby takie straszne, gdyby nie zgrało się z tsunami oraz zalaniem elektrowni atomowej. Tokio, przez które wtedy przeszło setki wstrząsów wtórnych i to niejednokrotnie naprawdę solidnych, właściwie nie ucierpiało, jeśli nie liczyć bałaganu na półkach sklepowych, potłuczonego szkła i okresowych problemów z dostawą elektryczności. Światowe media oczywiście kreowały swoją wersję wydarzeń nadając ze stolicy Japonii i szukając obiektywami swoich kamer paniki i wszelkiej destrukcji. Mimo, że nie udało im się tego wszystkiego znaleźć, nie przeszkadzało to w kreowaniu klimatu armagedonu, gdy tymczasem prawdziwe ofiary tonęły w falach tsunami na północy kraju. Tokio było wtedy spokojne i funkcjonowało jak zwykle. Wiem co mówię, gdyż byłem tam wtedy, a swoje wrażenia na gorąco opisałem w tym oto tekście: Japonia po katastrofie 2011: medialna bzdura.

Ten filmik powstał pod wpływem impulsu i chociaż porusza dla niektórych dosyć stresujący temat, to jest w całości bardzo odprężający i mam nadzieję, że chociaż troszkę uspokoi wszystkich tych, którzy zamierzają wybrać się do Japonii po raz pierwszy i zamiast cieszyć się z tego doświadczenia, przejmują się sensacyjnymi doniesieniami mass mediów. Oczywiście, zawsze należy zachować podstawową ostrożność, ale nie można pozwolić, aby bezpodstawny strach zdominował tak fantastyczne doświadczenie jakim jest podróżowanie po Japonii. Powtarzałem to wielokrotnie i powtórzę to raz jeszcze: Japonia to najbezpieczniejszy kraj na świecie.

A tak swoją drogą, tzw. trzęsienia ziemi bardziej kojarzą mi się z bujaniem niż trzęsieniem. ;)